W żółtym środku udało mi się użyć farbowanej w kurkumie włóczki, zobaczymy jak się będzie sprawować po dłuższym kontakcie ze słońcem, mam nadzieję, że nie zblednie.
poniedziałek, 13 marca 2017
6. Połowa za mną!
Tak szybko chyba nigdy mi nie szło. Połowa już za mną, a w głowie pomysły na następne prace, póki co odpoczynek od kwiatów :)
środa, 22 lutego 2017
5. Farbowanie łuskami cebuli i korą aronii
Farbowania ciąg dalszy :) Będąc na urlopie odwiedziłam z chłopakiem jedną z pasmanterii i zaopatrzyłam się w włóczkę pół na pół - bawełnianą z bambusem, oczywiście białą, idealną do farbowania.
Zawsze odwijam kawałki i je farbuję, bo nigdy nie wiadomo, jaki będzie końcowy kolor, ani czy coś z tego w ogóle będzie.
Łuski cebuli
Na pierwszy ogień poszły łuski cebuli. Tak się składa, że w plastikowym wiaderku, w którym jest zawsze zapas cebuli, po obraniu ich zawsze zostają łuski, więc troszkę się ich nazbierało. Nastawiłam garnek, zagotowałam całość i do wywaru wrzuciłam pierwszy motek (1), stało to tak z godzinkę albo dwie i wyciągnęłam go i wypłukałam. Po dolaniu octu i zagotowaniu po raz drugi wywaru poszedł drugi motek (2), który moczył się całą noc. Po wyjęciu poszedł trzeci i stał tak pół dnia (3).
Na dole farbowanie 1, po prawej 2, po lewej 3;
Kora aronii
Zupełna improwizacja :) było trochę ściętych gałęzi na podwórku, jeszcze jesienią podcinana była aronia, więc skorzystałam z jej gałązek, wciąż żywych. Do garnka poszły pocięte gałązki i zalane wodą w stosunku 1:2. Całość zagotowana do puszczenia koloru, później wrzuciłam włóczkę i przelałam do zamkniętego słoika na kilka godzin (1) (sam wywar bez patyczków).
Po wyciągnięciu i wypłukaniu wyglądało to tak:
1 - podczas suszenia przy kominku;
Wywar wlałam do garnka, wrzuciłam kawałek miedzi i zagotowałam drugi raz. Poszedł drugi motek, który stał w zamkniętym słoiku całą noc - (2).
Od prawej - 1 i 2;
Kolejny motek (3) wrzucony po trzecim gotowaniu i staniu w cieple przy kominku pół dnia, nabrał najbardziej intensywnego odcienia.
I wszystkie trzy w kłębuszkach od lewej - 1, u góry 2, na dole 3;
Wyszły zaskakujące takie wpadające w zgaszony fiolet róże, dosyć intensywne. Z każdym kolejnym gotowaniem wywaru kolor był intensywniejszy, nie wiem czy to puszczały barwniki, czy to zasługa miedzi, w każdym razie jestem mile zaskoczona.
Tak zapisuję sobie wszystkie próbki ;)
Nastawiłam już włóczkę z korą brzoskwini - także wychodzą ładne róże ;)
sobota, 18 lutego 2017
4. Praca wre
Dawno już nie miałam takiego zapału do pracy. Trochę wolnego czasu, zapas włóczek w ilości 3 kilo! i można tkać :) Nie obeszło się jednak bez zmian, kwiaty miały być różowe, ale ostatecznie padło na czerwień. I myślę, że słusznie, bo ładnie się odcina od beżowego tła.
Już myślę nad następnymi projektami, ale to pewnie przez te chwilowe ciepło i powiew wiosny. A tak już drugi dzień siedzę, tkam, popijam litrami herbatę z syropem z pędów sosny i słucham audiobooków.
Już myślę nad następnymi projektami, ale to pewnie przez te chwilowe ciepło i powiew wiosny. A tak już drugi dzień siedzę, tkam, popijam litrami herbatę z syropem z pędów sosny i słucham audiobooków.
poniedziałek, 13 lutego 2017
3. Wspominki
Za oknem zimno i ponuro, jak to w lutym, a mnie naszło na wspominki. Na projekt sprzed dwóch-trzech lat, ostatni przed długą przerwą. Pierwotnie miały to być kwiaty datury w kolorach czerwieni. Ostatecznie padło na niebieskości i powstała taka wariacja na temat niebieskiego powoju. Na zdjęciach są widoczne kolejne etapy tworzenia.
Udało mi się też kupić dwa spore bawełniane motki i niedługo będą próby farbowania w korach drzew :)
piątek, 10 lutego 2017
2. Farbowanie po raz pierwszy
Farbowanie po raz pierwszy, ale już od razu kilka kolorów i odcieni. Wszystko za pomocą naturalnych barwników. Troszkę poczytałam w internecie, troszkę sama kombinowałam i wyszło tak, jak poniżej. Sznurek bawełniany, biały, zwijany w mniejsze motki i wkładany bezpośrednio do małych słoików z wywarem (zalewałam jedynie wrzątkiem i stało to tak z motkiem w środku kilka godzin).
Tutaj sama kurkuma, krócej i dłużej trzymana. Przejścia kolorystyczne biorą się z takiego właśnie zwinięcia motka przed włożeniem do barwnika.
Czarna porzeczka
Hibiskus
Czerwona porzeczka
Czerwona porzeczka + czarna
A taki piękny odcień zieleni wyszedł mi poprzez zmieszanie kurkumy z czarną porzeczką.
Takie początki z farbowaniem, jeśli ktoś ma już z tym doświadczenie będę wdzięczna za rady :) Na pewno jeszcze nie raz do tego wrócę, bo wciąga strasznie :)
czwartek, 9 lutego 2017
1. Początki
To będzie blog o tkaninie, o moich zmaganiach i projektach z nią związanych. Miałam chwilową przerwę związaną z tkactwem, w tym roku chciałam do tego powrócić ze zdwojoną siłą.
Zaczynam od dużego projektu - chciałam stworzyć wytkany przeze mnie zielnik, chociażby dlatego, że kwiaty nadal pozostają moją główną inspiracją.
Pokażę Wam także moje pierwsze próby farbowania włóczek barwnikami naturalnymi. Tutaj coś, co właśnie zaczynam :
Zaczynam od dużego projektu - chciałam stworzyć wytkany przeze mnie zielnik, chociażby dlatego, że kwiaty nadal pozostają moją główną inspiracją.
Pokażę Wam także moje pierwsze próby farbowania włóczek barwnikami naturalnymi. Tutaj coś, co właśnie zaczynam :
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



